poniedziałek, 26 stycznia 2015

Nowy blog Bernadetty Darskiej

Sygnalizuję Państwu pojawienie się w sieci nowego bloga krytycznoliterackiego. „Nowości książkowe” to miejsce, w którym będą pojawiały się recenzje autorstwa Bernadetty Darskiej. Autorka poczytnego bloga „A to książka właśnie!”, na którym przez sześć lat zamieściła blisko dwa tysiące tekstów, postanowiła stworzyć nowy projekt. Od dzisiaj jej teksty o premierach literackich można czytać tutaj: http://bernadettadarska.blogspot.com/

niedziela, 25 stycznia 2015

Być kotem! Pokonać ból!

Czuję się okropnie. Od kilku dni bolą mnie nadgarstki, łokcie i ramiona. Odnalazłem w domowym archiwum zdjęcie naszej kotki o imieniu Jarosław (nie ma pomyłki). Wykonałem je dzień po bardzo ciężkiej operacji, którą przeszła. Jak widać wygląda niczym okaz zdrowia. Motywuję się patrząc na to zdjęcie. Jęczę z powodu byle łokcia, kiedy innych faktycznie poharatano dość konkretnie. Będę kotem, pokonam ból! J


czwartek, 22 stycznia 2015

Marta Syrwid „Koktajl z maku”

Pisząc niedawno o książkach, które ukazały się w minionym roku pominąłem publikację Marty Syrwid. Właśnie trafił w moje ręce wydany w 2014 roku „Koktajl z maku”. Co stanowi ów koktajl? Najkrócej mówiąc teksty grafomańskie. Oczywiście, nie Marty Syrwid, bo w moim prywatnym rankingu najmłodszego pokolenia rodzimych autorów jej dokonania pisarskie umieszczam wysoko. Dość przywołać szeroko omawianą powieść „Zaplecze”, czy „Bogactwo”. Tę ostatnią pozycję podobnie jak „Koktajl z maku” wydała oficyna Lampa i Iskra Boża. Warszawski wydawca na czwartej stronie okładki zamieszcza taką oto myśl Autorki: „(…) wszyscy wciąż żyją, niektórzy zostali nawet dyrektorami szkół, inni przeszli leczenie psychiatryczne i wzięli śluby, jeszcze inni znów coś opublikowali. Ta barwna grupa nieustannie się rozrasta i co rusz wypływają na jej powierzchnię kolejne postacie. Tknięta, szczypnięta, ukłuta – pieni się i wydziela przykry zapach”. Syrwid postanowiła przejrzeć swoje publikacje z lat minionych i wydać je właśnie w „Koktajlu z maku”. Czytelnicy miesięcznika „Lampa” mogli je czytać w rubryce pod identycznym tytułem. Zwykle zaczynam lekturę tegoż pisma właśnie od przedostatniej strony, gdzie „Koktajl” się znajduje. To dział „o książkach, których nie da się czytać”. Same książki bywają nazywane „surowcem”. Autorka we wstępie pisze, że motywuje ją okrucieństwo. Myślę, że również potrzeba dobrej zabawy, bo widać, że pisarka tworząc błyskotliwe opowieści o tekstach rodzimych grafomanów bawi się doskonale. Oczywiście, jej „Koktajl” nie jest czymś nowym w literaturze. O grafomanach pisali: Barańczak, Słonimski, a z młodszych autorów przychodzi mi na myśl Jacek Dehnel, który stworzył tom „Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu”, z którego zapamiętałem historię pewnej rodziny pisarzy zamieszkującej moje miasto. Syrwid w pewnej chwili zauważa: „… spodziewałam się rychłego wyczerpania zasobów. (surowca – przyp. T.B.) Ileż tego w końcu może być? – myślałam naiwnie. Polskie pastwisko jest jednak żyzne, a płody jego obfite. W końcu postanowiłam więc dotrzeć do źródeł klęski urodzaju”. Ciekawe są również losy twórców. Dobry wydaje mi się poniższy przykład: „artystka napisała sztukę Czarny zamek, z której nic nie wyszło, więc rozpisała ją na erotyki, z których też nic nie wyszło. Erotyki te ma teraz zamiar zamienić w powieść”. Warto zwrócić uwagę na książkę Marty Syrwid chociażby po to żeby dowiedzieć się czym dla twórcy może być „dwutlenek bólu”, jaką rolę pełni „kałomocz”. Są w tej książce: poeci, filozofowie, pisarze, felietoniści, twórcy dzieł historycznych, mitów, eposów, fraszek. Ich działania dobrze obrazuje dwuwiersz pewnego szczecińskiego autora średniego pokolenia:
„Chciałbym przelać to, co myślę, na papieru stronie
By zrozumieć mogło wielu i przekazać żonie”.


No właśnie. Polecam i znikam w szczelinie nicości

wtorek, 20 stycznia 2015

O „Powrozie” w Magazynie Literackim Książki


Pojawienie się mojej powieści odnotowuje warszawski miesięcznik. Recenzent zauważa: „Przerysowany obraz warmińskiej małomiasteczkowej społeczności, relacje jakie zachodzą między mieszkającymi tam ludźmi tworzą coś w rodzaju antyutopii i stoją w zdecydowanej opozycji do sielskości tych terenów tak chętnie przez ostatnich kilka lat opisywanych w powieściach obyczajowych. Tu Warmia jest tłem dla zbrodni i tajemnicy”. 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Szkice o reportażu w RDC

Sygnalizowałem ukazanie się tej pozycji już w listopadzie. Teraz zamieszczam link do strony radia RDC, gdzie posłuchać można wywiadu z autorką, czyli dr Bernadettą Darską. Do programu Strefa Kultury zaprosiła ją Teresa Drozda i ona właśnie przeprowadziła rozmowę o książce „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania”. Wspomniany link znajduje się tutaj: http://www.rdc.pl/publikacja/strefa-kultury-przeglad-debiutow-ze-studia-munka-o-stanislawie-baranczaku-szkice-o-polskich-reportazystach/

poniedziałek, 12 stycznia 2015

O „Powrozie” w „Nowych Książkach”

W cenionym warszawskim miesięczniku „Nowe Książki” ukazało się obszerne omówienie „Powrozu” autorstwa prof. Sławomira Buryły. Autor tekstu jest znawcą literatury wojny i okupacji, a zwłaszcza problematyki Holocaustu. W tekście zatytułowanym „Kryminał z historią w tle” pisze m.in.: „Tę powieść wypada usytuować w coraz liczniejszej grupie kryminałów sięgających do dwudziestowiecznej historii Polski. Ich autorzy często umieszczają akcję w realiach międzywojnia, czasach okupacji lub w pierwszych latach powojennych. Czynią tak Wroński i Czubaj. Czyni tak również Białkowski. U Czubaja i Białkowskiego dodatkowo wydarzenia z przeszłości rzutują na przyszłość. […] Białkowski nie tylko konstruuje ciekawą opowieść kryminalną, ale też stara się wiernie oddać realia społeczne i obyczajowe. Zwłaszcza część pierwsza (Wtedy) wypada przekonująco. Świat powojennej „wielkiej trwogi” przedstawiono niezwykle sugestywnie”.

niedziela, 11 stycznia 2015

„Powróz” na lubimyczytać.pl

Dzisiaj kilka opinii czytelników bardzo popularnego portalu, którzy sięgnęli po moją najnowszą książkę. „Podoba mi się przeplatanie historii z fikcją literacką i złożona postać głównej bohaterki”, pisze Dariusz Jaroń. Nataśka zachęca do lektury, pisząc: „warta przeczytania, smutna ale intrygująca, pochłonęłam w jeden wieczór”. Zaś Magdalena uważa, że „Powróz” to: „Solidna rodzima książka z historią kryminalną i wątkiem historycznym w tle. Nie trzeba się jej wstydzić. Czyta się naprawdę dobrze. Zakończenie zaskakuje, są chwile pełne emocji”. Więcej opinii czytelników znaleźć można tutaj: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203999/powroz

środa, 7 stycznia 2015

„Powróz” w kolejnym podsumowaniu



Tym razem w Radiu Olsztyn, gdzie ceniony w kraju pisarz Włodzimierz Kowalewski prowadzi rubrykę z felietonami. Wśród znakomitych tytułów wymienia moją powieść, o której pisze: „Tomasz Białkowski wydał „Powróz” – ambitny thriller przynoszący nie tylko wartką akcję, ale też refleksję na temat zachowań społecznych, historii i źródeł zła prowadzącego do zbrodni. Białkowski to również jedyny olsztyński prozaik tłumaczony w zeszłym roku za granicą – w formie e-booka ukazało się niemieckie wydanie jego kryminału „Drzewo morwowe”. Cały felieton można przeczytać tutaj: http://ro.com.pl/minal-rok-2014/01180497

wtorek, 6 stycznia 2015

piątek, 2 stycznia 2015

„Powróz” na koniec roku

Całkiem miło zakończył się dla mnie rok 2014. TVP Olsztyn w podsumowaniu ostatnich dwunastu miesięcy odnotowuje pojawienie się mojej książki. Informacje kulturalne można zobaczyć tutaj: http://olsztyn.tvp.pl/18222326/281214 Zaś Leszek Koźmiński na Kryminalnej Pile w omówieniu tytułów wydanych w roku 2014 poświęca „Powrozowi” cały akapit pisząc m.in.: „To kryminał o udanej fabule, niebanalnej zagadce i ciekawym bohaterze. To utwór z podwójnym dnem i głębszą refleksją o ludzkiej naturze i etycznej trwałości ludzkich zasad”. Całe podsumowanie prześledzić można zaglądając tutaj: http://kryminalnapila.blogspot.com/2014/12/moj-kryminalno-literacki-rok-2014.html

wtorek, 30 grudnia 2014

Rok 2014 w literaturze Warmii i Mazur

Kończący się rok nie był zły dla literatury powstającej na terenie Warmii i Mazur oraz o tym miejscu traktującej. To ważne rozgraniczenie. Część twórców mieszka bowiem na Warmii i Mazurach, tutaj właśnie tworzy, inni zaś wracają w swoich książkach do Olsztyna i okolic. Znalazłem blisko dwadzieścia publikacji z różnych względów godnych odnotowania. Nie wartościuję ich, nie oceniam. Być może dla niektórych z Państwa wymienione poniżej tytuły okażą się cenne, chociażby z racji czasowego przebywania w Krainie Tysiąca Jezior, dla innych zaś będą zwyczajnie nowością. Ale po kolei.
Lokalsi. Tu na pierwszym miejscu pragnę wymienić książkę cenionego w kraju prozaika Mariusza Sieniewicza. „Walizki hipochondryka” są jego siódmą książką. Powieść wydało krakowskie wydawnictwo Znak. „Terra nullius” to tom poezji Kazimierza Brakonieckiego, współtwórcy pisma „Borussia”, animatora kultury. Jego tom wydało wydawnictwo Z bliska. Również książkę poetycką opublikował kustosz muzeum w Praniu, Wojciech Kass. „Ba!” ukazało się nakładem sopockiego „Toposu”. Powieść „Bat na koty” wydał Jerzy Niemczuk. Szerokiej publiczności znany jako scenarzysta popularnego serialu „Ranczo”. Książkę wydało krakowskie Wydawnictwo Literackie. Elblążanin Tomasz Stężała opublikował powieści historyczne „Aptekarz” oraz „Kapitanowie 1941”. Obie książki ukazały się w Warszawskim Instytucie Wydawniczym Erica. Niezwykle popularny na Warmii autor, Edward Cyfus, opublikował poszerzone wydanie sagi „A życie toczy się dalej”. W tym przypadku wydawcą jest oficyna Retman. Jeśli jestem przy twórcach poczytnych, muszę odnotować aż dwie książki Katarzyny Enerlich. Są to „Prowincja pełna czarów” i, żeby nie było wątpliwości, „Prowincja pełna szeptów”, stanowiące piąty i szósty tom serii wydawanej przez warszawskie wydawnictwo MG. Skoro już jestem przy literaturze popularnej, odnotowuję wydanie książki autorki mieszkającej w podolsztyńskim Barczewie, Renaty Kosin. „Tajemnice Luizy Bein” wydało również warszawskie wydawnictwo, czyli Nasza Księgarnia. Inny książkowy moloch Buchmann zdecydował się na opublikowanie książki Joanny Posoch pt. „Lawendowe pole, czyli jak opuścić miasto na dobre. Poradnik”.
Niektórzy autorzy wręcz przeciwnie, opuścili prowincję na dobre i zamieszkali chociażby w Warszawie. Pochodzący z Lidzbarka Warmińskiego profesor Zbigniew Mikołejko opublikował „We władzy wisielca. Ciemne moce okrutne liturgie”. Drugi tom wyszedł nakładem gdańskiej oficyny słowo/obraz terytoria. Absolwent olsztyńskiego LO I Jakub Żulczyk wydał, nominowaną do tegorocznych Paszportów Polityki, powieść „Ślepnąc od świateł”. To kolejna książka wydana w wielkim wydawnictwie, bo za takie uznać należy Świat Książki. Również w Warszawie mieszka od lat autor „Pozdrowień z Londynu” Krzysztof Beśka. Kolejny kryminał retro wydał w poznańskim Domu Wydawniczym Rebis. W Gdańsku mieszka, chociaż w Warszawie wydaje, Piotr Sender, do niedawna mieszkaniec podolsztyńskich Giedajt. Jego książka nosi tytuł „Po drugiej stronie cienia”. Tę powieść wydało wydawnictwo Uroboros. Michał Olszewski swego czasu opuścił Ełk, by zamieszkać w Krakowie. Debiutował głośnym „Do Amsterdamu”. Teraz wydał reportaże zatytułowane „Najlepsze buty na świecie”. Tutaj wydawcą jest ceniona oficyna Czarne z Wołowca. Jeszcze dalej, bo do Niemiec, wyjechał przed laty Piotr Piaszczyński. Poeta opublikował wiersze zebrane w tomie „Przerwa w podróży”. Wydawcą książki jest Mamiko. Wszystkich przebija mieszkający za Oceanem Atlantyckim Waldemar Kontewicz, autor zbioru wierszy „Appendix”. Wydawcą jest Polski Fundusz Wydawniczy w Toronto.
Osobnym nazwiskiem w tym gronie jest Zygmunt Miłoszewski. Autor popularnych kryminałów napisał powieść „Gniew”, której akcja rozgrywa się w Olsztynie. Wydawcą jest warszawskie wydawnictwo W.A.B. Warto również zauważyć dwa zbiory opowiadań. Pierwszym jest „Toystories” – zbiór z gatunku fantastyki zawierający m.in. teksty olsztyniaków (Wydawnictwo Morpho) oraz „Kryminalny Olsztyn. Koszary” – zbiór opowiadań z dreszczykiem (Wydawnictwo Oficynka). Na koniec odrobina prywaty – przywołam też „Powróz”. To powieść, której akcja toczy się w małym warmińskim miasteczku.

Być może jakieś nazwisko umknęło mojej uwadze. Przepraszam i proszę o wyrozumiałość. Nie da się dotrzeć do wszystkich tytułów. Myślę jednak, że przedstawiony spis jest wystarczająco kompletny, aby przybliżyć Państwu dokonania twórców z i o Warmii i Mazurach piszących. 

piątek, 26 grudnia 2014

Choinka

Albo Wielce Subiektywny Wybór Najciekawszych Pozycji Książkowych Mijającego Roku z Uwzględnieniem Dokonań Własnych.


środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Życzę Państwu pięknych, radosnych świąt. Spokoju, bezpieczeństwa i czasu na zadumę. Zdrowia oraz nadziei, bez której życie jest okaleczone i niepełne. Szczęścia i miłości. Wesołych Świąt!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

O „Powrozie” z perspektywy piwnicy

Marcin Włodarski zabrał do piwnicy pełnej książek moją najnowszą powieść. O swoich wrażeniach pisze na blogu. Przytaczam niewielki fragment: „Lokalność a jednocześnie uniwersalność tej opowieści stanowi o sile „Powrozu”. Cieszę się, że nie musiałem brnąć przez szczegółowe opisy miejsc zbrodni, specyfikacji kolejnej broni palnej, charakterystyk sztuk walki jakie pojął jeden z bohaterów itd. Tomasz Białkowski zaserwował książkę do pociągu bardzo szybko się czytającą. Myślę, że w tym gatunku wypracował już swój rozpoznawalny styl. To styl bardzo oszczędny, omijający konstrukcje z detektywami, prawnikami, medycyną sądową. Urok tych kryminałów może polegać na podglądaniu zachowań ludzi, ludzi z naszego otoczenia”. Całość tekstu znajduje się tutaj: http://czytaniewpiwnicy.blogspot.com/2014/12/tomasz-biakowski-powroz.html

wtorek, 16 grudnia 2014

Premiera "Der Maulbeerbaum"

Dziesięć dni temu wydawca umieścił okładkę książki na swojej stronie. Dzisiaj, tj. 16 grudnia ma premierę „Der Maulbeerbaum” – Ein Masurenkrimi, czyli „Drzewo morwowe” w języku niemieckim. Pierwsza część trylogii z dziennikarzem śledczym Pawłem Werensem ma bardzo atrakcyjną cenę. 5,99euro to dla berlińskiego czytelnika równowartość filiżanki kawy i ciastka. Mam nadzieję, że będzie to dużą zachętą do sięgnięcia po powieść. Zdaje się, że „Der Maulbeerbaum” jest pierwszym współczesnym kryminałem polskiego autora, którego akcja toczy się na Mazurach. Czy to wystarczy, aby zainteresować czytelników zza Odry, czas pokaże. E-booka można kupić zaglądając tutaj: http://www.shop.schruf-stipetic.de/produkt/maulbeerbaum-ein-masurenkrimi/

sobota, 13 grudnia 2014

Pisarze.pl o „Powrozie”

Na stronie http://pisarze.pl/ znalazła się opinia o „Powrozie” autorstwa Józefa Jacka Rojka, który tak oto pisze o książce: „(…) mimo, że jest to powieść z gatunku kryminału, to jednak mamy w niej więcej przesłania psychologicznego niż intrygi kryminalnej, gatunku prozy psychologicznej niż wątków „dochodzeniowych” w celu wykrycia zbrodni. I nie tylko. Ba, dodałbym nawet, że więcej tu przesłanek z gatunku horroru czy nawet z thrillera: wszak opis „przygotowywania” powieszenia głównej bohaterki ma coś właśnie z tego gatunku powieściowego, i jest właśnie coraz bardziej „celebrowany” w (...) ostatnich powieściach”.

czwartek, 11 grudnia 2014

Olga Tokarczuk w Olsztynie

Nie mogą narzekać miłośnicy dobrej literatury w Olsztynie. Po wtorkowym spotkaniu z Zygmuntem Miłoszewskim następnego dnia mieli okazję posłuchać rozmowy z Olgą Tokarczuk. Laureatka wielu prestiżowych nagród przyjechała do grodu nad Łyną aby promować swoją najnowszą książkę, czyli „Księgi Jakubowe”. Dom Mendelsohna był wypełniony do ostatniego miejsca. Fragmenty powieści przeczytali studenci Studium Aktorskiego przy Teatrze im. Jaracza. Rozmowę z pisarką poprowadziła dziennikarka Radia Olsztyn Ewa Zdrojkowska. Tokarczuk opowiedziała o kontrowersyjnej postaci jaką był Jakub Frank, żyjący w osiemnastym wieku twórca sekty frankistów, prorok, mistyk i filozof. Były pytania z sali dotyczące pracy nad dziewięciusetstronicową powieścią, inspiracje i tygiel kulturowo-społeczny jakim po dzień dzisiejszy jest Europa zwana Środkową. Podobnie jak w przypadku spotkania z Miłoszewskim zakończę słowami: Kto nie był niechaj żałuje. 





środa, 10 grudnia 2014

Zygmunt Miłoszewski w Olsztynie

Wczorajszego popołudnia wybrałem się na spotkanie z Zygmuntem Miłoszewskim, który promował swoją najnowszą powieść, czyli „Gniew”. Książnica Polska przeżyła prawdziwe oblężenie fanów pisarza i serii o prokuratorze Szackim. Spotkanie poprowadziła dr Bernadetta Darska. Padały pytania o głównego bohatera trylogii, rolę kryminałów, przemoc domową, rolę miasta w powieściach pisarza, o zło, upodobania lekturowe, wreszcie o wchodzący w styczniu na ekrany kin film. Padła deklaracja o zaprzestaniu pisania kryminałów, co publiczność przyjęła z żalem. Autor odpowiadał z właściwą sobie lekkością, dowcipnie i precyzyjnie. Reasumując, kto nie był niechaj żałuje. Bardzo udane spotkanie, po którym pisarz dobrą godzinę podpisywał egzemplarze swoich książek.











poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kolejna opinia o „Powrozie”

„(...) autor ukazał problem i jego przyczyny, z jakimi borykamy się my Polacy w kolejnym pokoleniu od czasu wojny – brak rozliczeń ze wstydliwą przeszłością, w której najbardziej pokrzywdzonymi były dzieci. Win, uczynków, zdarzeń, a czasami zbrodni, które, jak liszaje, wychodzą spod tynku współczesnej elewacji. Autor, niczym dobry konserwator, odsłania w formule kryminału, kolejne warstwy chorej materii, docierając do sedna problemu. Do nas samych”. Tak pisze o „Powrozie” Clevera na chętnie odwiedzanym blogu „Od deski do deski”. Całość tekstu znajduje się tutaj: http://clevera.blox.pl/2014/12/Powroz-8211-Tomasz-Bialkowski.html

sobota, 6 grudnia 2014

„Der Maulbeerbaum”, czyli „Drzewo morwowe” po niemiecku

Pierwszy tom przygód dziennikarza śledczego Pawła Werensa pojawił się w księgarniach latem 2012 roku. Już za kilka dni, a dokładnie 15 grudnia, na rynku niemieckojęzycznym zadebiutuje „Der Maulbeerbaum”, czyli „Drzewo morwowe”. Książka zostaje wydana w wersji elektronicznej. Tłumaczenia podjęła się dr Ewa Krauss. Wydawcą jest berlińska oficyna Schruf&Stipetic. Więcej można znaleźć tutaj: http://www.schruf-stipetic.de/der-maulbeerbaum-ein-kriminalroman-von-tomasz-bialkowski/

czwartek, 4 grudnia 2014

Patrick Modiano „Nawroty nocy”

„(…) albo męczeństwo albo sanatorium. – Na przykład całkiem drobna robota konfidenta, nic by to panu nie mówiło?, pytał mnie Khedive. – Bardzo hojnie wynagradzana, dorzucił Monsieur Philibert. I zupełnie legalna. Wystawimy panu kartę policyjną i zezwolenie na broń. – Chodzi o to, żeby się pan wkręcił do tajnej organizacji po to, by ją zniszczyć. – Przy zachowaniu odrobiny roztropności nie będą pana podejrzewać. – Wydaje mi się, że pan wzbudza zaufanie. – I że można panu dać Pana Boga bez spowiedzi. – Ma pan obiecujący uśmiech. – I piękne oczy, chłopcze! – Zdrajcy zawsze mają jasne spojrzenie.” Taki oto wybór staje przed bohaterem książki tegorocznego noblisty Patricka Modiano. Akcja jego krótkiej powieści toczy się podczas drugiej wojny światowej na ulicach Paryża. Bohater przyjmuje propozycję. Jego wybór jest tragiczny. Nie ma wątpliwości jak skończy: „Twierdza Montrouge pewnego grudniowego poranka. Pluton egzekucyjny. (…) Jakkolwiek by było, moi wspólnicy zabiją mnie, zanim jeszcze Moralność, Sprawiedliwość, Ludzkość wyjdą znów na światło dzienne, aby mnie upokorzyć”. Dramat człowieka będącego trybikiem Wielkiej Historii dobrze oddaje następująca myśl: „(…) jestem tylko przerażonym motylem latającym od jednej lampy do drugiej i za każdym razem opalającym sobie coraz bardziej skrzydła”. Modiano warto czytać jeszcze z jednego powodu. Dla wspaniałego języka. Niewielki przykład: „Godzina piąta po południu. Słońce rzuca na plac wielkie płachty ciszy”. Prawda, że pięknie?

wtorek, 2 grudnia 2014

„Kryminalny Olsztyn. Koszary”

Dzisiaj o moim mieście zupełnie inaczej. Na stronie wydawnictwa Oficynka znalazłem zapowiedź książki pt. „Kryminalny Olsztyn. Koszary”. Już za dwa tygodnie do rąk czytelników trafi wspomniany zbiór opowiadań, które zostały uznane za najlepsze we wcześniej ogłoszonym konkursie. Dziesięciu autorów to w większości debiutanci, chociaż wypatrzyłem też Marka Adamkowicza, który właśnie opublikował kolejną książkę, czyli „Oblężenie”. Jak podaje wydawca: „Nikt nie zna lepiej Olsztyna niż twórcy niniejszej antologii. Oprowadzą nas po nim krętymi uliczkami, podsuwając zagadki trudne do rozwiązania nawet dla mistrzów kryminału”. Czy tak będzie rzeczywiście, okaże się już wkrótce. Tym bardziej, że niektórzy autorzy mieszkają w tak odległych miejscach jak Wrocław, Katowice czy Rzeszów. Dodam, że „Kryminalny Olsztyn. Koszary” to kolejny po „Kryminalnym Wrocławiu” i „Kryminalnej Pile” zbiór opowiadań, które wydaje gdańska oficyna, a ich akcja dzieje się w scenerii przywołanych miast. 

piątek, 28 listopada 2014

O moim mieście znowu głośno, niestety

Wczoraj olsztyńskie wydanie „Gazety Wyborczej” zamieściło tekst Mariusza Sieniewicza dotyczący wyborów w mieście nad Łyną. Dzisiaj zaś poczytny portal natemat.pl zamieszcza rozmowę z dr Bernadettą Darską dotyczącą niezwykłej sytuacji, za którą uznać należy start w wyborach jednego z kandydatów. Odsyłam na stronę portalu, tutaj: http://natemat.pl/125385,oskarzony-o-gwalt-czeslaw-malkowski-moze-wygrac-w-olsztynie-tak-wyglada-szacunek-do-ofiar-przestepstw-seksualnych

wtorek, 25 listopada 2014

Safe house’y

Wojenne lęki towarzyszące współczesnemu człowiekowi to motyw literacki, który z jakimś chorym upodobaniem wyszukuję w najnowszej literaturze. Swego czasu w „Teorii ruchów Vorbla” powołałem do życia postać niejakiego Ireneusza Świerszcza – zalęknionego doktora fizyki owładniętego wizją grzyba atomowego rosnącego na widnokręgu. Moim najnowszym odkryciem jest policjantka Suchocka z powieści kryminalnej Wojciecha Chmielarza pt. „Przejęcie”. Pytana przez komisarza Mortkę o plany na weekend odpowiada: „Chciałam sprawdzić safe house’y. Miejsca, gdzie trzymam żelazne racje w pobliżu dróg ewakuacyjnych z Warszawy. (…) Na wypadek wojny. Gdyby trzeba było uciekać z Warszawy. Mam przygotowane trasy ucieczki, a na tych trasach skrytki z zapasami. Co jakiś czas trzeba sprawdzić, czy nikt ich nie znalazł i czy nic się nie zepsuło. (…) Wiem, że teraz jest spokój. Ale co będzie za trzy lata, pięć, dziesięć? Trzeba być przygotowanym”. Tyle Anna Suchocka, którą po tym wyznaniu Mortka uznał za wariatkę. „Przejęcie” Wojciecha Chmielarza czyta się znakomicie. To w moim prywatnym rankingu najlepsza część przygód warszawskiego komisarza. Warto zauważyć podjęty przez autora wątek przemocy domowej, tak mocno nakreślony w niedawno wydanym „Gniewie” Zygmunta Miłoszewskiego.

sobota, 22 listopada 2014

„Drzewa kture leczo”

Pośród pozycji składających się na pojęcie „statystyka” bloga znajduje się punkt noszący nazwę „źródła ruchu sieciowego”. Zaglądam w to miejsce regularnie, by zorientować się, które z informacji zamieszczanych przeze mnie zwróciły szczególną uwagę, a które przeszły bez echa. Od czasu założenia bloga umieściłem ponad siedemset wpisów. Ciekawe bywają drogi, którymi docierają w to miejsce internauci. Przykład z dzisiaj. Natrafiłem na taki oto zapis: „Drzewa kture leczo”. Pijąc poranną kawę zachodzę w głowę, jakim sposobem autor przebił się przez cybernetyczny gąszcz i kliknął w to miejsce? Co nim kierowało? Owszem, popełniłem powieść, której fabuła snuje się wokół tematu drzewa morwowego, lecz nie przypominam sobie, abym pisał cokolwiek o właściwościach leczniczych morwy białej, chociaż takowe ona posiada. Zbawiennie wpływa na przykład na nasze czasami obolałe żołądki i towarzyszącą temu sraczkę. Odrzucam także trop kulinarny. Leczo występujące w tytułowym zapisie nigdy nie pojawiło się w tym miejscu. Chociażby dlatego, że blogów kulinarnych jest już całkiem sporo, a Pascala i Okrasy to już za swojego życia nie przebiję. Pozostaje, o zgrozo!, nieestetyczne słowo „kture”. Czyżbym ten, było nie było, pospolity zaimek pytający zapisywał notorycznie z błędem, a przez to znalazł się na samym szczycie wyszukiwarki Google? Nonsens. Wordowski program zawzięcie podkreśla grubą, czerwoną krechą błędny zapis, domaga się korekty. Kawa wypita, a sprawa zwrotu „Drzewa kture leczo” pozostaje nierozwiązana. Jak nie przymierzając kromlech Stonehenge, ufoludki w Roswell, ostatnie sukcesy polskich piłkarzy, czy wreszcie dymisja, liczącej sobie prawie tyle lat, co legendarny kamienny krąg, Państwowej Komisji Wyborczej.

czwartek, 20 listopada 2014

Bernadetta Darska – „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania. Szkice o reportażu polskim XXI wieku”

O tym tomie profesor Ryszard Nycz napisał: „Książka Bernadetty Darskiej jest świadectwem rozległej erudycji i wysokiej wielodyscyplinowej kompetencji, wykorzystywanych jednak w sposób bardzo operacyjny, dostosowany do potrzeb analitycznego wywodu, niezbędnych uzasadnień (historycznych, kulturowych czy teoretycznych) oraz kontekstowych wyjaśnień, ułatwiających rozumienie trudniejszych miejsc czy bardziej egzotycznych wydarzeń czytelnikowi. Jest też książką odkrywczą i ważną – nie tylko w merytoryczno-dyscyplinowym znaczeniu; potraktowanie reportażu jako medium zbiorowego, społecznego doświadczenia przyniosło wyniki wnoszące istotny wkład w zrozumienie współczesnego „ducha czasu” i dzisiejszej mentalności”. Dodam, że w książce znajdują się szkice poświęcone twórczości: Małgorzaty Szejnert, Filipa Springera, Wojciecha Góreckiego, Jolanty Krysowatej, Mateusza Marczewskiego, Macieja Wasielewskiego, Renaty Radłowskiej, Lidii Ostałowskiej, Małgorzaty Rejmer, Wojciecha Tochmana, Wojciecha Jagielskiego, Jacka Hugo-Badera, Artura Domosławskiego, Pawła Smoleńskiego, Mariusza Szczygła, Włodzimierza Nowaka, Anny Wojtachy, Krzysztofa Millera i Grażyny Jagielskiej. „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania” już wkrótce w księgarniach.

wtorek, 18 listopada 2014

Nike 1998

Myli się Małgorzata Karolina Piekarska pisząc na swoim blogu o przyznaniu Nagrody Nike Irenie Jurgielewiczowej http://piekarska.blog.pl/?p=134956 w roku 1998. Właśnie ten rok wskazuje ceniona przeze mnie pisarka i dziennikarka w swoim dzisiejszym wpisie „Otwarty i zamknięta”. Otóż, w roku 1998 Nike otrzymał nasz noblista, czyli Czesław Miłosz za „Pieska przydrożnego”. Nagrodę Czytelników przyznano Zygmuntowi Kubiakowi za „Mitologię Greków i Rzymian”. Pani Irena Jurgielewiczowa znalazła się wówczas w finałowej siódemce. Swoją drogą bardzo się Nike od tamtego czasu zmieniła. Co prawda przybyło pieniędzy (z 60 tysięcy zwiększono do 100 tysięcy), z Teatru Stanisławowskiego przeniosła się gala do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, lecz nazwiska finalistów jakby skromniejsze. Dość powiedzieć, że w 1998 roku obok przywołanych Miłosza, Kubiaka i Jurgielewiczowej w finale znaleźli się Różewicz, Pilch, Grynberg i Herling-Grudziński. 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Cerber na poniedziałek

Grecki Kerberos był mitycznym trójgłowym psem strzegącym bram Hadesu. Olsztyński Cerber bram królestwa zmarłych nie pilnuje. Za to jak gra! To moje odkrycie ostatnich miesięcy. Energia, którą mają młodzi muzycy jest jak najbardziej pożądana w te dni, kiedy za oknem deszcz, chłód a słońca próżno wypatrywać. Posłuchajcie Państwo zresztą sami. „Blizny” to absolutna nowość. Od muzyków wiem, że cała płyta pojawi się lada chwila.


sobota, 15 listopada 2014

16

Krytykuje niemiłosiernie Zygmunt Miłoszewski w „Gniewie” stan olsztyńskiej sygnalizacji świetlnej i wszechobecne korki. Czy słusznie? Właśnie natrafiłem na „ranking miast przyjaznych kierowcom” http://naszolsztyniak.pl/230014,Ranking-miast-przyjaznych-kierowcom-Sprawdz-gdzie-jest-Olsztyn.html#axzz3J7YbaULP

opublikowany przez krokowo.pl. Okazuje się, że Olsztyn należy obok Białegostoku, Gdańska i Katowic do miast, w których jeździ się najszybciej. Co na to autor serii o Teodorze Szackim? Wiem, że czyniąc ten wpis dołączyłem do grona niepoprawnych fanów miasta nad Łyną, którzy na kartach powieści nieustannie wychwalają zalety tego miejsca, lecz kieruje mną potrzeba oddania sprawiedliwości. Zaś jezior jest w granicach miasta szesnaście, a nie jedenaście, co podaję z dziką satysfakcją za serwisem „Moje Mazury.pl”. 

środa, 12 listopada 2014

Pisarze i ich udręki

O „udrękach pisarza” pisze Ita Skwarczyńska w lifestylowym magazynie „Made in Warmia & Mazury”. Autorka przygląda się twórczości (podaję w kolejności alfabetycznej) Białkowskiego, Enerlich, Kowalewskiego i Sieniewicza. Jakiego rodzaju są tytułowe udręki można się dowiedzieć zaglądając na stronę magazynu. Tutaj: http://e-madein.pl/udreki-pisarza/

niedziela, 9 listopada 2014

Gdańska Afera Kryminalna 2014 - fotorelacja

W dniach 7-8 listopada w Gdańsku odbyła się trzecia edycja Gdańskiej Afery Kryminalnej.
Festiwal otworzyły Iwona Jarentowska i dr Jolanta Świetlikowska.

W trakcie festiwalu wygłosiłem miniwykład pt. "Powróz" - mroczna zemsta historii.

Publiczność dopisała.

Miejsce, w którym odbywały się spotkania, zostało odpowiednio zaaranżowane.

Pierwszy raz w mojej karierze literackiej występowałem razem z żoną. :)
Bernadetta Darska wygłosiła wykład pt. "Kobiety w czarnym kryminale".

O swoich powieściach opowiadał też Marcin Wroński. 

Piotr Schmandt wygłosił wykład: "Czarny humor w cyklu książek Sprawy Ignaza Brauna".

Wystąpienie Izabeli Żukowskiej nosiło tytuł: "Miasto w retrokryminale, czyli jak pokazać nieistniejące".

Czytelnicy mieli okazję wziąć udział w spotkaniu z Katarzyną Bondą i Mariuszem Czubajem.

Członkowie Projektu Historycznego Garnizon Gdańsk zaaresztowali publiczność oraz pisarzy i pod eskortą
poprowadzili ich do Domu Zarazy.

Dowódca oznajmia konieczność namierzenia szpiega. :)

W trakcie inscenizacji polała się krew... :)

W Domu Zarazy odbyło się spotkanie z Markiem Adamkowiczem.